Obraz Chrystusa Miłosiernego

Historia Obrazu

Obraz, który znajduje się w ołtarzu głównym świątyni został sprowadzony z Wilna ok. 1938 roku przez proboszcza i dziekana sokołowskiego ks. kan. Stanisława Joszta (1887-1954). On też w I Niedzielę Adwentu 1939 r. dokonał jego poświęcenia.

Jeden z mieszkańców Przywózk, ś.p. Kazimierz Dmowski, pamiętający tamto wydarzenie, tak je wspomina:

We wrześniu 1939 roku Niemcy weszli do Polski. W Sokołowie Podlaskim w tym czasie były dwa kościoły: jeden świętego Michała Archanioła, a drugi świętego Rocha.W pierwszą niedzielę adwentu 1939 roku ks. Kan. Stanisław Joszt – proboszcz sokołowski przywiózł obraz Miłosierdzia Bożego do Sokołowa Podlaskiego, diecezji Siedleckiej czyli Podlaskiej, poświęcił go i umieścił w bocznym ołtarzu kościoła św. Rocha. W czasie nabożeństwa przekazał kilka wiadomości o siostrze Faustynie Kowalskiej, m. in. powiedział, że siostra Faustyna jest kandydatką na ołtarze i tego samego dnia rozpoczęła się Nowenna do Miłosierdzia Bożego (…).

W czasie wojny Niemcy zajęli kościół św. Rocha na magazyn.

Dnia 24 sierpnia 1944 Sowieci zniszczyli kościół świętego Michała, a kościół świętego Rocha ocalał.

Obraz Chrystusa Miłosiernego w naszym SanktuariumW 1981 roku Obraz Miłosierdzia Bożego umieszczono w bocznym ołtarzu kaplicy wybudowanej przy ul. Św. Rocha, która stała się później kościołem parafialnym. W 2004 roku obraz został przeniesiony do nowej świątyni, gdzie został umieszczony w głównym ołtarzu. Na czas każdej Mszy świętej następuje uroczyste odsłonięcie obrazu. W pozostałym czasie wizerunek Chrystusa jest zasłaniany przez obraz przedstawiający św. Michała Archanioła, którego kult w Sokołowie jest bardzo rozwinięty. Obraz św. Michała Archanioła namalowała p. Grażyna Szczepańska z Warszawy.

W 2004 roku Obraz Miłosierdzia Bożego został poddany oczyszczeniu i ekspertyzie na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Badania potwierdziły jego nienaruszony pierwotny stan – nigdy nie był zniszczony, poprawiany, nie domalowywano żadnych elementów. Jest on taki, jakim został namalowany przez nieznanego niestety artystę. W tym samym czasie wykonano również kopię obrazu, która peregrynowała po wszystkich parafiach Diecezji Drohiczyńskiej. Po zakończonej pielgrzymce kopia została umieszczona w bocznym ołtarzu katedry drohiczyńskiej.

Kult Obrazu Miłosierdzia Bożego

Podaję ludziom naczynie, z którym mają przychodzić po łaski do źródła Miłosierdzia. Tym naczyniem jest ten obraz z podpisem: Jezu, ufam Tobie (327). Poprzez obraz ten udzielać będę wiele łask dla dusz (570).

Kluczowe miejsce w nabożeństwie do Miłosierdzia Bożego w formach przekazanych przez s. Faustynę zajmuje obraz Miłosierdzia. Jego pochodzenie wiąże się z wizją, jaką 22 lutego 1931 roku w płockim klasztorze, miała s. Faustyna. Wieczorem, kiedy byłam w celi – pisze w swoim Dzienniczku – ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty (…) wychodziły dwa wielkie promienie: jeden czerwony, a drugi blady. Po chwili powiedział mi Jezus: Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz z podpisem: Jezu, ufam Tobie. Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie (47).

Charakterystyczne dla tego wizerunku Pana Jezusa są owe „dwa wielkie promienie”. Chrystus Pan zapytany o ich znaczenie, wyjaśnił: Blady promień oznacza wodę, która usprawiedliwia duszę; czerwony promień oznacza krew, która jest życiem dusz (…) . Te dwa promienie wyszły z wnętrzności miłosierdzia Mojego wówczas, kiedy konające Serce Moje zostało włócznią otwarte na krzyżu (299).

Treść tego obrazu, jak zauważył spowiednik s. Faustyny ks. M. Sopoćko, bardzo ściśle wiąże się z liturgią drugiej niedzieli wielkanocnej (święto Miłosierdzia). Kościół czyta w tym dniu Ewangelię według św. Jana o ukazaniu się zmartwychwstałego Chrystusa w Wieczerniku i ustanowieniu sakramentu pokuty: Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia (…) przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy pokazał im ręce i bok (…); znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym grzechy odpuścicie, są im odpuszczone… (J 20, 19-23). Obraz ukazuje więc zmartwychwstałego Chrystusa, który przynosi pokój, odpuszczenie grzechów… za cenę swej męki i śmierci krzyżowej, której ślady nosi na swoim ciele i jako znak tożsamości pokazuje je uczniom.

Promienie krwi i wody płynące z przebitego Serca (niewidocznego na obrazie), rany na rękach i stopach, przywołują zbawcze wydarzenia z Wielkiego Piątku, o których św. Jan tak zaświadczył: On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki (…). Tam Go ukrzyżowano.” (J 19, 17-18). I dalej: „Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda” (J 19, 33-34).

Tak więc obraz Miłosiernego Pana Jezusa łączy w jedno te dwa wydarzenia, które tak wymownie świadczą o Jego niepojętej miłości do ludzi, do każdego człowieka. Najwspanialszą odpowiedzią na tę miłość Boga są słowa umieszczone w podpisie tego obrazu: „Jezu, ufam Tobie”.

Do kultu obrazu Miłosierdzia przywiązał Pan Jezus obietnicę wiecznego zbawienia, gdy już w pierwszym objawieniu mówił: Dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie (48). Obiecał też zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi duszy i zbawienia, wielkie postępy na drodze chrześcijańskiej doskonałości, szczęśliwą śmierć oraz wszelkie łaski zbawienne i dobrodziejstwa doczesne, o które z ufnością przed tym obrazem miłosierni ludzie prosić Go będą.

W nabożeństwie obraz Miłosiernego Jezusa ma pełnić podwójną rolę:

1. Dla Jezusa – rolę narzędzia, przez które On rozdaje łaski; dla ludzi – rolę naczynia do czerpania łask ze źródła Miłosierdzia.

2. Obraz z wyraźnej woli Jezusa ma być znakiem przypominającym Jego żądanie ufności i praktyki miłosierdzia względem bliźnich: On (obraz) ma przypominać żądania Mojego miłosierdzia, bo nawet wiara najsilniejsza nic nie pomoże bez uczynków (742). W innym miejscu Jezus wyraził życzenie, aby czciciele Miłosierdzia Bożego w ciągu dnia wykonywali przynajmniej jeden akt miłości bliźniego: czynem, słowem lub modlitwą. Jeżeli dusza nie czyni miłosierdzia w jakikolwiek sposób, nie dostąpi miłosierdzia Mojego w dzień sądu (1317). Te słowa Jezusa są jakby echem Jego Kazania na Górze: Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią (Mt 5, 7).

Stąd płynie „praktyczny, jasny i bardzo ważny wniosek: Jezus oczekuje i żąda, by ufna modlitwa przed tym obrazem połączona była z rachunkiem sumienia: jak spełniliśmy wymagania Chrystusa, by dokonać chociażby jednego uczynku miłosierdzia na dzień” (ks. I. Różycki).