Radosne świętowanie wigilii Wszystkich Świętych

Korowód Wszystkich Świętych w naszej parafii przeszedł pod kierunkiem ks. Mariusza Krolla 31 października od kościoła św. Faustyny ulicami: św. Rocha, Węgrowską, uliczkami osiedlowymi, Oleksiaka Wichury do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego. Licznie zebrana grupa dzieci przebranych za świętych i aniołów wraz ze swoimi rodzicami maszerowała w rytmie wesołych piosenek w towarzystwie relikwii prawdziwych świętych (św. Jana Pawła II, św. siostry Faustyny Kowalskiej i bł. ks. Michała Sopoćki), niesionych na czele orszaku. Imponujące wejście do świątyni z głośnym śpiewem piosenki Arki Noego „Taki duży, taki mały może świętym być” zaskoczyło ludzi po wieczornej Mszy świętej. Wspólna modlitwa i zdjęcie na stopniach ołtarza zakończyły pierwszą część świętowania. Ksiądz proboszcz powitał wszystkich i zaprosił na dalsze atrakcje do sali w podziemiach kościoła, gdzie na uczestników czekały słodkie niespodzianki i wspaniała zabawa. Za oprawę muzyczną korowodu odpowiadały Weronika Grochowska i Ola Zdzieborska. Była też możliwość wypowiedzenia się na temat swojego patrona lub ulubionego świętego. Niektórzy uczestnicy korowodu wykazali się pomysłowością wykonanych strojów i znajomością życiorysów i cech świętych, za których się przebrali. Najwięcej było jednak słodkich aniołków, dosłownie słodkich za sprawą waty cukrowej. Niektóre mamy wykazały się inicjatywą, wykonując stroje nie tylko dla swoich pociech lecz również dla siebie.

A oto niektóre wypowiedzi uczestników korowodu:

Emilka (kl.V) ze swoją mamą Elizą, z zawodu pielęgniarką.

Emilka: Przebrałam się za matkę Teresę z Kalkuty, która pomagała ludziom potrzebującym pomocy.

p. Eliza: Córka, podobnie jak matka Teresa, lubi pomagać innym, bo ma wrażliwe serce i mam nadzieję, ze pójdzie w ślady tej świętej. Ja zaś chciałam przypomnieć swoją patronkę Hannę Chrzanowską. Niedawno, bo 28 kwietnia br., beatyfikowaną. Tak się składa, że już 25 lat jestem pielęgniarką, a urodziłam się w tym samym roku, w którym Hannna Chrzanowska zmarła (1973). Wygląda na to, że moje powołanie do pielęgniarstwa jest z tą błogosławioną jakoś związane. Mam dziś ze sobą rachunek sumienia jej autorstwa. Cieszę się, że mogę mieć taką patronkę, która daje nam pielęgniarkom przykład ofiarnego życia.


Helenka i Zosia z mamą Joanną.

p. Asia: Mam trzy córki. Przebrałam się za matkę św. Tereski od Dzieciątka Jezus – Zelię Martin (1831-1877). Ona miała pięć córek i wszystkie wstąpiły do zakonu. Moją córkę Helenkę przebrałam za św. Marię Dominikę Mazzarello, pierwszą przełożoną sióstr salezjanek,zaś Zosię za bł. Laurę Vicunię, wychowankę sióstr salezjanek, która ofiarowała swoje cierpienia i skutecznie modliła się o nawrócenie swojej matki.


Wiktoria: Jest zabawa i chcę być z tymi, którzy kochają Boga.

Gabrysia (kl. IV) z siostrą Natalią (kl. V): Chciałam iść na Halloween, ale pomyślałam o Bogu i przyszłam tu z siostrą, bo obie wierzymy w Boga.

Rozalia: Podoba mi się to imię, jakie nadali mi moi rodzice. Postaram się dowiedzieć czegoś o mojej patronce. Poszukam informacji w Internecie.

Wypowiedzi zebrała – Bożena Zdzieborska